Nivea, Silk Mousse - Jedwabisty mus do mycia ciała Raspberry Rhubarb

 Jeśli chodzi o produkty do mycia ciała to lubię je często zmieniać i rzadko używam dwóch takich samych pod rząd. Ostatnio testowałam produkt Nivea, Silk Mousse - Jedwabisty mus do mycia ciała w wersji Raspberry Rhubarb. Do wyboru są jeszcze inne wersje zapachowe. Wydaje mi się, że weszły do stałej oferty bo nadal je widzę na półkach Rossmanna choć na zatyczce jest naklejka "Limited Edition". Jego cena regularna to ok. 14 zł ale oczywiście łatwo trafić na promocję.


 Opakowanie jest metalowe ze specjalnym dozownikiem, który zamienia produkt w piankę do mycia. Działa jak należy, nie zacina się i łatwo utrzymać go w czystości. Jego pojemność to 200 ml. Zapach jest ładny, czuć słodką malinę przełamaną kwaskowatym rabarbarem. Nie jest mocno intensywny ale czuć go bardzo delikatnie ma skórze po umyciu.


 Od producenta:


 Konsystencja powstającej pianki jest bardzo puszysta i dość gęsta. Wystarczy lekko nacisnąć dozownik ponieważ zwiększa ona swoją objętość i wystarcza na umycie sporego fragmentu ciała. Dzięki temu jest wydajna i bardzo przyjemna w użyciu. Dla mnie to wręcz takie małe rozpieszczenie skóry po zwykłych żelach :) Dobrze oczyszcza i odświeża skórę a przy tym nie wysusza skóry ani nie powoduje podrażnień czy uczuleń.


 Podsumowanie: Pianka do mycia Nivea to miła odmiana od tradycyjnych żeli. Jej konsystencja jest bardzo przyjemna i wydajna. Ładny zapach umila użytkowanie i na szczęście nie wysusza. Na pewno jeszcze do niej wrócę, może w innej wersji zapachowej.

 A Wy lubicie pianki do mycia czy wolicie jednak zwykłe żele lub mydła? Miałyście okazję używać tych z Nivea?

Organique, Eternal Gold - Złoty Peeling Cukrowy do ciała

  Witajcie w Nowym Roku :) Zaczynamy go od recenzji Złotego Peelingu Cukrowego do ciała marki Organique z serii Eternal Gold. Jego pojemność to 200 ml i kosztuje 69,90 zł. Na szczęście w sklepach Organique, zarówno stacjonarnych jak i internetowym, można trafić na promocje -20% i wtedy można go dostać w niższej cenie.


 Opakowanie to plastikowy, szeroki słoiczek z metalową zakrętką. Dzięki dużej średnicy bardzo łatwo wydobyć produkt z opakowania do samego końca, nic się nie zmarnuje.

 Od producenta:


 Zapach jest perfumeryjny, mi przypadł do gustu i uprzyjemniał używanie tego produktu. Czuć go również na ciele po spłukaniu jeszcze przez jakiś czas.
 Konsystencja jest gęsta ale nie jest mocno zbita więc łatwo nabrać go na dłoń. Drobinkami peelingujacymi są w nim kryształki cukru więc nie jest to bardzo mocny zdzierak. Jeśli zależy mi na mocniejszym tarciu to wykonuję peeling na suchej skórze lub tylko lekko zwilżonej. 


 Skóra po jego użyciu jest gładka i miękka. Do tego nawilżona dzięki zawartości masła shea oraz olejku sojowego, można sobie darować po nim balsamowanie. No chyba, że macie bardzo suchą i wymagającą skórę. Zostająca po nim na skórze warstewka nie jest klejąca ani tłusta więc spokojnie można po nim bez obaw zakładać ubranie. Wydajność jest całkiem dobra, nie znika w mgnieniu oka. Nie podrażnia, nawet jak się trafi jakaś ranka na skórze.


 Podsumowanie: Lubię produkty Organique i peelingi cukrowe więc ten również przypadł mi do gustu. Zapach, konsystencja oraz uczucie gładkiej i nawilżonej skóry po jego zastosowaniu zachęcają do sięgania po niego. Chętnie jeszcze kiedyś do niego wrócę ale poczekam do jakiejś promocji bo regularna cena jest trochę wysoka.

 A Wy lubicie produkty marki Organique? Jakie peelingi najbardziej lubicie?

Yankee Candle - Iced Gingerbread (wosk)

 Okres przedświąteczny i same Święta bardzo szybko mi przeleciały w tym roku. W wielu domach piekło się pierniczki, u mnie jednak nie ma tego zwyczaju. Może za rok uda mi się namówić mamę :) Ale żeby poczuć zapach pierniczków nie trzeba ich piec, wystarczy sięgnąć po wosk Yankee Candle - Iced Gingerbread. Jest to kolejny zapach z limitowanej kolekcji Cookie Swap jaki przetestowałam. Wosk kosztuje 9 zł i jest jeszcze dostępny na Goodies.pl.


 Od producenta:

 Wosk z aromatycznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu pierniczków pełnych przypraw, glazurowanych waniliowym lukrem. (opis ze strony goodies.pl)


 Pierniki to głównie przyprawy korzenne, cynamon i lukier. I właśnie to wszystko poczujecie topiąc ten wosk w kominku. Jest słodko, rozgrzewająco i świątecznie.
 Zapach należy do tych bardzo intensywnych. Kawałek, który wrzuciłam do kominka pachniał przez dwa tealighty a może i dłużej gdybym go nie wymieniła. Rozchodzi się do sąsiednich pomieszczeń i nadal ma dobrą moc. Czułam go nawet na drugi dzień bez odpalania.


 Podsumowanie: Iced Gingerbread to zapach dla osób, które lubią słodkie zapach a szczególnie pierniki :) Trzeba też uważać z ilością wrzucaną do kominka bo jest bardzo intensywny. 

 Życzeń świątecznych niestety nie składałam Wam, będą więc noworoczne. W Nowym Roku życzę Wam przede wszystkim dużo miłości, radości i zdrowia. Żebyście zawsze znaleźli powody do uśmiechu a łzy tylko były tymi szczęśliwymi. Żeby Wasze plany i marzenia się spełniły a przeszkód było jak najmniej. Wszystkiego dobrego kochani! I udanej zabawy sylwestrowej :)

BANDI, Anti Aging Care - Krem pod oczy Advanced Eye Cream

 Nie da się ukryć, że czas szybko upływa. Nie tak dawno był początek roku a już za moment będą święta. Latka lecą, za niecałe dwa miesiące skończę 29 lat więc stwierdziłam, że w tym roku czas zacząć sięgać chociaż od czasu do czasu po przeciwzmarszczkowe kremy pod oczy. W końcu to tam zaczęły się jakieś powoli pojawiać. Mój wybór padł na krem pod oczy Advanced Eye Cream marki BANDI z serii Anti Aging Care. Jego cena to 52 zł i dostaniecie go np. w sklepie internetowym producenta.


 Opakowanie bardzo higieniczne i wygodne w używaniu z pompką typu airless. Naciskając ją powoli możemy kontrolować ilość wydobywanego kremu. Dodatkowo był zapakowany w kartonik z niezbędnymi informacjami oraz składem. Jego pojemność to aż 30 ml czyli większa niż standardowych kremów pod oczy. Sprawia to, że krem jest bardzo wydajny i starcza na kilka miesięcy. Możemy kontrolować jego ubytek ponieważ pod światło widać ile go zostało.


 Od producenta:


 Krem ma lekką konsystencję, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Nie zostawia po sobie tłustej warstwy więc nadaje się pod makijaż. Korektory się na nim ładnie trzymają, nie ważą się. Jeśli chodzi o działanie to zaobserwowałam głównie nawilżenie. Nie jest ono spektakularne dlatego najczęściej stosuję go tylko rano a na noc nakładam bardziej treściwy produkt lub łącze go z olejkiem. Dodatkowo jeśli nakładam go pod niewyspane, zmęczone oczy lub po demakijażu to czuję ukojenie i łagodzenie


 W kwestii spłycenia zmarszczek się nie wypowiem bo nie mam ich aż tak widocznych żeby zaobserwować jakieś większe efekty ale wierzę, że działa profilaktycznie :) Nie wywołuje podrażnień ani łzawienia oczu.


 Podsumowanie: Krem pod oczy marki Bandi jest warty uwagi. Idealnie sprawdza się stosowany rano, nawilża i szybko się wchłania. Makijaż na nim ładnie wygląda i trzyma się bez zarzutów. Mam również nadzieję, że zapobiega pogłębianiu się zmarszczek. Dzięki dużej pojemności i wydajności opłaca się go kupić.

 Miałyśmy kremy tej marki? Jak się u Was spisywały?

Projekt Denko - Wrzesień, Październik

 Zapraszam dziś na Projekt Denko z dwóch miesięcy: września i października. Jak zawsze trochę się tego uzbierało i jest o czym pisać dlatego bez przedłużania przechodzimy do konkretów.


 Nawet sporo kolorówki się uzbierało choć trochę monotematycznie bo same pudry i tusze. Tak się akurat pokończyły wszystkie  na raz :)


 1. Yves Rocher - Żel pod prysznic
 2. Biolove - Żel pod prysznic Mandarine
 3. Avon - Żel pod prysznic Peaceful Reflection
 4. Linda - Mydło w płynie Gruszka & Śliwka
 Dobrze się pieniły i nie wysuszały skóry. Biolove mam wrażenie, że nawet trochę nawilża. Yves Rocher najmniej mi przypadł do gustu pod względem zapachu, reszta pachniała bardzo fajnie. MOŻE KUPIĘ


 5. Avon - Płyn do kąpieli Berries In Chocolate
 Ładny zapach ale niezbyt intensywny po wlaniu do kąpieli. Dobrze się pienił i nie wysuszał. MOŻE KUPIĘ

 6. Bania Agafii - Mydło cedrowe do włosów i ciała
 Na początku podeszłam z rezerwą do tego produktu bo ma bardzo gęstą konsystencję pasty, podobną do czarnego mydła. Ale po wypróbowaniu go w roli szamponu okazało się że fajnie się sprawdza. Najpierw spieniałam go w dłoniach a następnie myłam włosy. Bardzo dobrze je oczyszczał, aż skrzypiały :) Do tego nie plątał ich mocno i dawało się je rozczesywać nawet bez odżywki. Cedrowy zapach był specyficzny ale nie nieprzyjemny. MOŻE KUPIĘ

 7. Pilomax - Odżywka do włosów farbowanych jasnych
 Przyzwoita odżywka, pomaga w rozczesywaniu włosów bo je wygładza i zmiękcza ale większego szału nie robi. Również nie obciąża. MOŻE KUPIĘ

 8. Andalou Naturals - Szampon Sunflower & Citrus
 Bardzo miło mi się używało ten szampon ze względu na zapach i właściwości. Dobrze oczyszczał ale nie plątał włosów, nie potrzebowałabym nawet po nim odżywki. Były cudownie miękkie i sypkie oraz ładnie odbite u nasady. Jak będę miała okazję to KUPIĘ.


 9. Avon - Woda różana
 Stosowałam jako tonik do twarzy i w tym celu bardzo dobrze się sprawdzała. Oczyszczała z resztek makijażu oraz zanieczyszczeń i nadmiaru sebum. Nie wysuszała skóry a wręcz powodowała, że nie musiałam szybko iść po krem do twarzy. Miała ładny, różany zapach ale nie był bardzo intensywny więc nie przeszkadzał. MOŻE KUPIĘ

 10. Lirene - Dwufazowy płyn do demakijażu oczu <recenzja>
 Radził sobie z makijażem oczu, nawet z wodoodporną maskarą. Wyjątek to tusz z L'oreal, z nim musiałam się dłużej pomęczyć ale tak każdy płyn ma. Nie zostawiał mocno tłustej warstwy po sobie, nie widziałam jak "przez mgłę". Wydłużenia rzęs nie zaobserwowałam ale przynajmniej nie wypadały podczas demakijażu. MOŻE KUPIĘ

 11. Biolove - Peeling do twarzy Borówka <recenzja>
 Bardzo fajny peeling o zapachu jogurtu jagodowego. Dzięki zawartości drobnego korundu jest skuteczny ale jednocześnie nie jest zbyt ostry. Do tego nawilża skórę dzięki zawartości olejków. KUPIĘ

 12. Biolove - Mus do ciała Borówka
 Zapach bardzo podobny do powyższego peelingu, może trochę bardziej owocowy i zdecydowanie dłużej się utrzymuje. Do tego puszysta konsystencja, która w kontakcie z ciepłem ciała zamienia się w olejek i porządnie nawilża. KUPIĘ


 13. Nivea - Antyperspirant Dry Comfort
 Przyzwoity antyperspirant, może nie chroni w 100% przed potem jednak przed nieprzyjemnym zapachem tak i nie robi plam na ubraniach. MOŻE KUPIĘ

 14. Vichy - Antyperspirant
 Nie zauważyłam dużo większej różnicy pomiędzy nim a innymi, tańszymi. Może trochę dłużej chroni przed potem i jest jednak bardziej wydajny. MOŻE KUPIĘ

 15. Barbra Pro - Tonik do zmywania paznokci
 Pierwszy zmywacz do paznokci, który ładnie pachniał dzięki olejkowi ze słodkiej pomarańczy. Do tego nie wysuszał paznokci i skórek wokół nich. Niestety nie widziałam go już nigdzie w sprzedaży ale gdybym mogła to bez wahania bym KUPIŁA.


 16. LomiLomi - Maska regenerująca Acerola
 Przyjemnie nawilżyła twarz, zostawiła skórę miłą w dotyku. Jakiejś większej regeneracji nie zauważyłam. Mam jeszcze chyba inne rodzaje więc zobaczymy jak się spiszą. MOŻE KUPIĘ

  17. Bielenda, Blue Detox - Maska metaliczna Detox & Nawilżenie
 Jeśli chcecie zmienić się w Smerfa to ta maska Wam pomoże :) Warto jednak omijać okolice oczu trochę bardziej niż zwykle, bo moje trochę łzawiły przy niej chociaż wg mnie nie nakładałam jej zbyt blisko. Efekt po przyzwoity, lekkie nawilżenie i wygładzenie. MOŻE KUPIĘ

  18. Bielenda - Peeling drobnoziarnisty
 Jak dla mnie aż zbyt drobny, stosowany na mokrą twarz dawał lekki efekt więc nie radził sobie ze wszystkimi suchymi skórkami. Chyba wolę te na bazie korundu chociaż mikrokryształki diamentów brzmiały tak luksusowo :) Jego zapach nie był dla mnie zbyt przyjemny, zalatywał jakąś chemią. Wydajny, jedna połowa spokojnie starczała na 2-3 użycia. NIE KUPIĘ

 19. BeBeauty - Płatki kosmetyczne
 Nie mam im nic do zarzucenia, tanie i łatwo dostępne. KUPIŁAM

 20. Rival de Loop - Koncentrat Siła i Ukojenie
 Ampułki miały ładne zapachy ale niestety strasznie się kleiły na twarzy. Zostawiłam je więc tylko na ok. 20 minut na twarzy i poszłam przetrzeć twarz tonikiem żeby się pozbyć tego nieprzyjemnego uczucia. Dlatego raczej ciężko mówić o ich działaniu. NIE KUPIĘ

 21. Nacomi - Nawilżająca kula do kapieli Zielona Herbata
 Kula składała się z dwóch połówek więc można było ją użyć na dwie kąpiele. Delikatnie pachniała, bez problemu się rozpuszczała i umiała kąpiel. Do tego zawartość masła shea i olejków nawilżała skórę. MOŻE KUPIĘ


 22. Balneokosmetyki - Malinowy krem do rąk na noc regenerujaco-odżywczy <recenzja>
 Tak jak pisałam w recenzji, to mój ulubiony typ kremu do rąk na noc. Gęsta, treściwa konsystencja dobrze nawilża. Ładny, malinowy zapach uprzyjemnia używanie. KUPIĘ

 23. Blend-a-med - Pasta do zębów 3D White Luxe Perfection
 Oszałamiających efektów wybielających nie zauważyłam ale chyba chroniła przed dalszymi przebarwieniami po kawie i herbacie, których sporo piję. Nie była też zbyt agresywna dla moich zębów i dziąseł chociaż starałam się używać jej tylko raz dziennie. MOŻE KUPIĘ

 24. Nivea - Masełko do ust Coconut
 Recenzowałam wcześniej wersję karmelową, miałam też jagodową a teraz był czas na kokosową. Lubię te masełka bo długo utrzymują się na ustach. Na noc nakładam grubą warstwę i do rana na nich zostaje. Zmiękcza i natłuszcza usta, przynosi ulgę spierzchniętym i suchym wargom. Ładnie pachnie delikatnym kokosem. MOŻE KUPIĘ

 25. L'ambre - Krem do rąk
 Dobry krem do stosowania w ciągu dnia ze względu na lekką konsystencję i szybkie wchłanianie. Ma ładny zapach i przynosi ulgę suchym dłoniom. MOŻE KUPIĘ


 26. Bell  - Prasowany puder matujący 2Skin Pocket
 To już moje drugie opakowanie więc chyba go polubiłam :) Miał całkiem mocne krycie i zapewniał mi matowe wykończenie na kilka godzin. W ciągu dnia musiałam sięgać po bibułki matujące ale to u mnie norma. Podczas nakładania trochę się pylił bo był dość miękki przez co też jego wydajność trochę malała. Ładny kolor dla bladych osób. Nosiłam go w torebce do poprawek bo ma porządne opakowanie, gąbeczkę i spore lusterko. MOŻE KUPIĘ

 27. Pixie Cosmetics - Puder mtująco-wygładzający Mega Matte Kapok Tree
 Dawał na prawdę matowe wykończenie, mojej jasnej cery nie bielił. Opakowanie całkiem wydajne ale niewygodne w użyciu, przesypywałam go na wieczko po innym pudrze. MOŻE KUPIĘ

 28. Lirene - Mineralny puder matujący City Matt <recenzja>
 Niedawno była jego recenzja więc odsyłam Was tam po więcej. Tu napiszę krótko, ze go polubiłam. Ładnie wyglądał na twarzy, dawał matowe wykończenie z subtelnymi drobinkami rozświetlającymi. MOŻE KUPIĘ

 29. Maybelline- Tusz do rzęs Lash Sensational Waterproof
 To już moje trzecie chyba opakowanie zużyte i na pewno będzie kolejne. Tylko ciągle zapominam zrobić zdjęcia i napisać recenzję. Maskara jest bardzo trwała i prawdziwie wodoodporna, nawet dwufazówki potrzebują chwili na jej zmycie. Daje ładny efekt na moich rzęsach, są wydłużone podkręcone i rozdzielone. Dopiero pod koniec swojego żywota trochę zaczyna je sklejać przy drugiej warstwie. KUPIĘ

 30. L'oreal - Tusz do rzęs False Lash Wings Waterproof
 Bardzo wodoodporny, ciężko go zmyć nawet płynem dwufazowym. Ale jest wart zachodu bo daje bardzo ładny efekt na rzęsach: są wydłużone i pokręcone a przy tym nie posklejane. KUPIĘ


 31. Biały Jeleń - Szampon do włosów Kozie Mleko
 32. Biały Jeleń - Odżywka do włosów Kozie Mleko
 Całkiem udany duet, włosy były oczyszczone ale nie było problemu z ich rozczesaniem. Delikatnie, przyjemnie pachniały. MOŻE KUPIĘ

 33. Sylveco - Balsam myjący do włosów z betuliną
 Miałam kiedyś pełnowymiarowe opakowanie i byłam zadowolona. Miał rzadką konsystencję, średnio się pienił ale dobrze oczyszczał włosy i nie plątał ich mocno. Nie obciążał ich a wręcz po jego użyciu były lekkie, miękkie w dotyku i odbite u nasady. MOŻE KUPIĘ

 34. Sylveco - Lekki krem rokietnikowy x2
 Nawilżał, nadawał się pod makijaż i nie zaszkodził mojej cerze. MOŻE KUPIĘ

 35. Bandi - Krem z kwasem migdałowym
 Po dwóch użyciach ciężko ocenić jego właściwości ale na pewno nie szkodził :) MOŻE KUPIĘ

 A jak Wasze zużycia w ostatnich miesiącach? Dobrze Wam idzie? Znacie coś z mojego denka?